wtorek, 25 sierpnia 2015

Maseczka z żelatyny na wągry - moje odczucia


Witam, cześć i czołem! :)

Ostatnio dużo czytałam i trochę słyszałam o maseczce na wągry z żelatyny! A z racji tego, że mam absolutnego fioła na punkcie maseczek, to postanowiłam spróbować.

Do małego garnka wlałam 2 łyżki mleka i dodała taką samą ilość żelatyny. Podgrzałam w taki sposób, by żelatyna się rozpuściła. Poczekałam chwilę, aby miksturka wystygła, ale niezbyt długo, aby nie zastygła, a zastyga szybko.

No i do dzieła! Pełna ochoty wzięłam garnek do łazienki i stanęłam przed lustrem. I była jedna rzecz która całkowicie mnie odrzucała – zapach! O nie, totalnie i boleśnie nie przypadł mi do gustu, ale cóż, wszystko było gotowe. Nie było już odwrotu, zwłaszcza, że dostałabym po uszach od mamy, gdybym to wyrzuciła, auć! (jest zdania, że to tylko marnowanie produktów).

Nałożyłam ją na twarz i chodziłam pod domu z dumnie wyprostowanymi plecami i czymś klejącym na twarzy. Dam sobie rękę uciąć, że gdyby ktoś zapukał do drzwi, a ja bym otworzyła – krzyknąłby ze strachu. Nie szczycę się, że bez maseczki wyglądam lepiej – być może wstyd im krzyczeć ;)

W każdym bądź razie, to po kilku minutach byłam totalnie przerażona, bo maseczka zeschła tak twardo, iż z trudem mogłam mówić i się uśmiechać, a gdy to już zrobiłam – bolało. Nie wspomnę już o tym, że nie mogłam otworzyć ust, aby zjeść michałka, którego potem ukradł mi bratanek! A niech to! ;)

Perspektywa noszenia tego 20 minut nie wydawała mi się kolorowa, nawet, gdybym ubrała różowe okulary. Ale przenosiłam to.

Brzydki zapach, skamieniała twarz i utracony michałek to zupełnie nic przy ściąganiu tej maseczki. Powiem tylko tyle, że bolało mnie jak nigdy – nie wiem jak inni to znoszą, różne są osoby i każdy czuje inaczej.

Kiedy zrobiłam maseczkę na wągry z sody oczyszczonej po raz pierwszy – efekt zobaczyłam od razu, a przy maseczce z żelatyny trochę się wycierpiałam i żadnych efektów. No nic, zostanę przy maseczce z sodą, a tą sobie podaruję.

A wy robiłyście kiedyś maseczkę z żelatyny? Jeśli tak, to jak to odczułyście, lubicie ją, czy nie?

Miłego wieczoru !
 
 
Jeżeli post wam się podoba, to kliknijcie chociaż reakcję pod spodem lub zostawcie komentarz, to naprawdę motywujące do pisania kolejnych postów i jest bardzo miłe :) xx  

4 komentarze:

  1. ja miałam to samo, cholernie bolało jak ściągałam i nawet łzy mi same poleciały haha ale efektów tez nic nie widziałam ew

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że napisałaś, czyli już nie spróbuję tej maseczki :<

    OdpowiedzUsuń
  3. Stosowalam maseczke z zelatyny juz z cztery razy i u mnie widac efekty. Jedynym sposobem na zapach są olejki- pichtowy, lawendowy. Osobiscie nakladam ja tylko na strefe T i wszystko swietnie sie urywa. Po calym zabiegu najlepiej przejechac kostka lodu po miejscu pielegnowanym, zeby zamknac pory :)

    OdpowiedzUsuń